
Ruch to moja droga życiowa – zaczęłam jako 4 latka, by pasję rozwinąć w zawód. Skończyłam studia taneczne: techniki i choreografia, podyplomowe studia teorii tańca i edukację pro rozwojową, by jeszcze głębiej wejść w tematy ruchu, człowieka, pedagogiki, antropologii i historii tańca.
Przygodę z edukacją zwieńczyłam pracą magisterską o wpływie tańca na rozwój tożsamości młodzieży. Badania zaś przeprowadziłam na moich ówczesnych podopiecznych, z których część dziś u mnie pracuje!
Okazało się, że sam taniec i rola instruktora to dla mnie za mało! Chciałam sprawiać, by taniec zmieniał ludzkie życia! - założyłam szkołę tańca STUDIO EFFORT pod Poznaniem w 2018 roku,
Jakie niespodziewane wyzwania uważasz za najbardziej inspirujące w twoim życiu, a jak im sprostałaś?
Moje życie, jak pewnie każde, kocha rzucać mi wyzwania! Może ma to coś wspólnego z prowadzeniem 3 firm i próbą bycia WSZĘDZIE… Jednak wyzwaniem, które dosłownie zmieniło moje życie, było NIESPODZIEWANE wypowiedzenie umowy najmu w lokalu, w którym od kilku lat prowadziłam swoje Studio tańca.Na koniec sezonu, czyli na przełomie maja i czerwca, mój najemca zadzwonił, by mnie poinformować, że sąsiedzi się skarżą, że jest głośno i w ogóle to on by chciał już zakończyć naszą współpracę (ja z sąsiadami żyłam na tyle dobrze, że 2 z nich byli też moimi kursantami!).
Miałam więc przed sobą perspektywę: zorganizowania wielkiej gali zakończenia sezonu tanecznego w czerwcu, wyprowadzenia się ze studia i przywrócenia tej przestrzeni do stanu 0 (gołe, białe, gładkie ściany i brak mebli), zorganizowanie zbliżających się obozów i półkolonii oraz ZNALEZIENIE, WYREMONTOWANIE I PRZYGOTOWANIE nowej lokalizacji…
Gdy już myślałam, że wszystko będzie dobrze, bo znalazłam fajny lokal na pół z zaprzyjaźnionym wellness, będąc NA OBOZIE, dzień przed kontrolą kuratorium Oświaty otrzymałam telefon, że nic z tego… Miejsce nie przeszło odbioru, nie ma zgody na zajęcia taneczne.
To był już sierpień. Sezon taneczny zaczynamy we wrześniu.Szukałam nowej lokalizacji online podczas obozu, mój tatuś jeździł oglądać potencjalne obiekty i dogadywać szczegóły. Gdy znaleźliśmy wystarczająco duży lokal, okazało się, że jest w fatalnym stanie, bo 4 lata był nieużywany i pełen wilgoci…
Wróciłam z obozu w połowie sierpnia do lokalu, który wymagał GENERALNEGO remontu (dosłownie, nowe ścianki, podłoga, lustra, szpachlowanie, szlifowanie, zdejmowanie płytek, malowanie ścian, wymiana elementów, odgrzybianie i tony sprzątania).
ZROBILIŚMY TO. Ja, moi bliscy, współpracownicy i wiele osób z moje studia, które po prostu chciały pomóc. W 3 tygodnie dokonaliśmy NIEMOŻLIWEGO.
Dzięki temu mam studio z 2 salami tanecznymi i recepcją! Jakość zajęć i obsługi wzrosła nieporównywalnie. Studio rozwija się szybciej niż kiedykolwiek i mam cudowny zespół. Jakim cudem się nie załamałam? Nie wiem… Tak już mam, że jak się pali i wali to szukam rozwiązań i działam. Było warto!
Czy masz swoje sprawdzone triki na radzenie sobie ze stresem i dbanie o swoje dobre samopoczucie?
Jako zawodowa tancerka trików „przed wyjściem na scenę” mam wiele. Najlepiej działa oddychanie (różne techniki i ćwiczenia) oraz wizualizowanie sobie wyjścia.
Poza sceną pomaga mi: oddech, mowa ciała (przed ważnym wydarzeniem, rozmową zawsze prostuję plecy, unoszę brodę i wchodzę w mój mode tancerki) i regularne treningi fizyczne, dzięki którym połączenie głowa-ciało jest naprawdę świetne. Łatwiej samej mi zrozumieć, gdy odczuwam stres i szybko sobie z nim poradzić za pomocą oddechu, rozciągania czy małego „TED TALK” w głowie. U mnie taniec jest receptą na przysłowiowe wszystko. Odpoczywanie natomiast trochę u mnie kuleje i krok po kroku uczę się czerpać z niego radość – na spacerach, jodze, ucząc się języków, czytając książkę czy będą
„tu i teraz”.
Jaki jest Twój ulubiony cytat lub motto, które inspiruje Cię do działania i pokonywania trudności?
Totalnie nie mam i nigdy nie miałam ani motto ani cytatu, z którym utożsamiałabym się na tyle, by prowadził mnie przez życie.
Jednak sama stworzyłam tagline, który naprawdę mi przyświeca dla mojej marki odzieżowej Nimfinity Wear, którą rozwijam z 2 przyjaciółkami. Brzmi on: RELEASE YOUR GODDESS.
I z całego serca w to wierzę (chcemy nawet to sobie wytatuować). Wierzę, że mieszka we mnie Bogini, która jest pewna siebie, niezwykła, silna i może wszystko. Wierzę, że taka Bogini mieszka w każdej z nas! Powinnyśmy więc podejmować w życiu takie działania… By ją uwolnić!
Czy masz jakieś rady dla innych kobiet dotyczące balansowania między pracą, życiem rodzinnym i pasjami?
Hhahahahha
Mój chłopak, rodzina i przyjaciele by się bardzo śmiali, bo wiedzą, że na pewno nie jestem ekspertką w tym temacie.
Ja kocham działać, angażuję się w tak wiele rzeczy, tematów, projektów, mam 1000 pomysłów i zazwyczaj… Biorę się za ich realizację. Nadal startuję w zawodach, nadal tańczę, warsztatuję, rozwijam aż 3 biznesy, uczę się języków, podróżuję kamperem, prowadzę 5 kanałów w SM….
Bardzo ciężko określić te ramy i złapać balans, gdy naprawdę wszystkie Twoje działalności, zrodziły się z Twojej pasji.
Jednak z wiekiem, a lat mam już 31, uczę się;
- delegowania obowiązków
- proszenia o pomoc
- określania proprytetów
- Odpuszczania
- chwalenia się sukcesami i mówienia z uśmiechem o porażkach
- mówienia o sobie, swoich biznesach i działalnościach bez cringe’u i nadmiernej skromności,
- stawiania siebie na 1 miejscu
W domu ciężko nie rozmawiać o pracy, bo moja praca to ogromna część mojego życia, ale wyznaczam sobie (i staram się tego trzymać) takie bloki, w których pracuje i te, w których mam czas na luz, bliskich czy rozwój.
Regularnie umawiam się też na randkę z moim partnerem, jestem w kontakcie z przyjaciółmi (he he z najbliższymi przyjaciółkami prowadzę markę odzieżową Nimfinity Wear) oraz z rodziną.
Sama ciągle szukam nowych sposobów na ten balans i pytam siebie „Kiedy to nadal praca, a kiedy Twoja pasja”?
Gdybyś miała stworzyć własną krainę marzeń, jakie cuda i zasady by tam panowały?
Ojoj… W mojej krainie marzeń ludzie ograniczają ilość spożywanego mięsa, by „krąg życia” mógł wyjść z chowu przemysłowego i nadmiernego konsumpcjonizmu, wracając na bardziej naturalne tory.
Kobiety nie zastanawiały by się czy powinny się odezwać, czy wypada im się jakoś ubrać, czy nie są zbyt jakieś, by iść na zajęcia taneczne. Nie wstydziłyby się cellulitu, rozstępów, kilogramów czy nieumytych włosów, bo nikt by im tych ludzkich cech nie wytykał.
Pokazywanie pupy nie kojarzyłoby się z próbą uwodzenia, a z wolnością i otwartością na własne ciało!
Nie grałoby disco polo (nigdzie). Ludzie mieliby w sobie więcej odwagi, by korzystać z naturalnych zdolności, by kreować własne życie, karierę. Pieski i kotki nie obawiały by się koszmarnych łańcuchów i bycia wyrzuconym na śmietnik. Szacunek i empatia byłyby naczelnymi wartościami.
Kobiety decydowały by czy chcą i kiedy chcą mieć dzieci. Natura nie byłaby tak wyzyskiwana, ludzie obcowali by z nią częściej a pieniądze nie byłyby ważniejsze niż przyszłość planety.
W tej mojej idealnej krainie miałabym też czas na wszystkie moje pasje, biznesy i pomysły 😀
Jakie historie sukcesu innych kobiet zainspirowały cię do działania i w jaki sposób próbujesz dzielić się tą inspiracją z innymi?
Kobiety inspirują mnie nieustannie. Małe, okoliczne biznesy jak choćby właścicielka RYSKA Jewellery – mama małych tancerek, które od lat trenują w moim studio. Ba! Pani Ania sama dołączyła do grona kursantek latino w Efforcie. Tworzy niezwykłą biżuterię z kamieni naturalnych i ma takie oko oraz serce do estetycznych, magicznych i niesamowicie zapakowanych cudów: pierścionków, bransoletek, naszyjników.
Choć zaczynała z małą ilością wiary w siebie, widzę, jak ROZKWITA. Tak samo rozkwita jej firma.
Bardzo inspirują mnie też właścicielki biznesów z pasją, takich jak Ul&Ka – marka z opaskami do włosów i dodatkami, lokalnej, poznańskiej przedsiębiorczyni Kasi Zasiadły, która zaczęła biznes na macierzyńskim, by jakiś czas później zaryzykować, rzucić pracę na wysokim stanowisku w korpo, wziąć kredyt na stworzenie pracowni i rozwinać swoja markę na całego! Udało jej się, dziś jest prelegentką, mentorką i właścicielką wspaniałej firmy, która zrzesza kobiety.
W Nimfinity Wear prowadzimy cykl spotkań LIVE pod tytułem: Goddess Stories. Prowadzę te spotkania, zapraszając tam kobiety z różnych branży, które rozwijają swoje projekty, biznesy i pomysły, łącząc to z życiem prywatnym! Często wychowują dzieci, zmagają się z masą wyzwań, doświadczają wzlotów i upadków, a jednak… Rosną w siłę. Każda taka rozmowa to dla mnie tona inspiracji i kobiecej energii, która buzuje we mnie przez kolejny tydzień.
Jeśli mogłabyś napisać inspirujący manifest dla wszystkich kobiet na świecie, jakie trzy punkty znalazłyby się na jego szczycie?
Napisałam nawet taki manifest… Nazwałam go MANIFEST BOGINI i wrzuciłam na początek swojego e-booka 😉 3 najważniejsze punkty to dla mnie niezmiennie:
- Dążę do bycia najlepszą wersją siebie dla siebie – w życiu, na sali tanecznej i w biznesie. Korzystam więc ze swojego potencjału, naturalnych zdolności i mocnych stron!
- Stawiam siebie na pierwszym miejscu, bo zdrowa, wypoczęta i szczęśliwa mogę zdziałać więcej;
- Dmucham w skrzydła innym Boginiom i wybieram siostrzeństwo ponad zazdrość;

Meet this Girl: Alicja Janik

Prezentownik ’25

We don’t network — we connect. Dlaczego w Girls Concept relacje są ważniejsze niż wizytówki?




